Gubiński Dom Kultury

Idź do spisu treści

Menu główne

PTASZYN

IMPREZY

JAN PTASZYN WRÓBLEWSKI
QUARTET

Popularność jazzu w murach Gubińskiego Domu Kultury już nikogo nie dziwi. Po pionierskich koncertach jazzowych, które odbyły się w 2008 roku (Miśkiewicz, Napiórkowski, Dudziak) sprężyna jazzowa w mechanizmie GDK zaczęła się powoli nakręcać.
W 2009 roku zaczęła już przypominać element dobrego szwajcarskiego zegarka. Wszystko to za sprawą współpracy dyrektora GDK Janusza Gajdy
z przedstawicielem zielonogórskiego środowiska jazzowego, redaktorem Radia "Zachód" - Andrzejem Winiszewskim.
Pierwszym owocem tej współpracy był jazz w wydaniu słowiańskim. Koncert Pacora Trio odbył się w październiku w ramach festiwalu "Poetyckie Rubieże". Cymbały, wydawałoby się, to w przypadku jazzu dość  niecodzienne instrumentarium. Nic bardziej mylnego. Muzycy z Mołdawii i Słowacji udowodnili, że nawet na tak "odległych" stylistycznie instrumentach można swingować w dobrym stylu.   
Natomiast 7 listopada 2009 w GDK gościliśmy legendę polskiego jazzu - saksofonistę Jana Ptaszyna Wróblewskiego
. Wystąpił w kwartecie wspólnie z Jackiem i Wojciechem Niedzielami oraz Marcinem Jahrem. Koncert był finałem podsumowującym I Lubuskie Zaduszki Jazzowe - autorski projekt Andrzeja Winiszewskiego.
Ponad 130 osób na jazzowym koncercie, to zjawisko na gubińskie realia dość niecodzienne, jednak jak się okazało - możliwe. Być może dlatego, że ekipa na scenie była wyjątkowa. Ptaszyn w świetnej formie z sobie tylko właściwą wyobraźnią muzyczną i słowną erudycją znaną chociażby słuchaczom radiowej "Trójki". Wojciech Niedziela - nieposkromiony, chcący wzlatywać wyżej i wyprzedzać kolegów w swoich solowych klawiszowych popisach oraz żelazna sekcja rytmiczna reagująca na najmniejszy nawet gest mistrza Ptaszyna.
Wszystko to w półtoragodzinnym wydaniu, na żywo w Sali Widowiskowej GDK. A po koncercie? Autografy, zdjęcia i olbrzymia satysfakcja zarówno widzów, jak i organizatorów.
Pozostaje czekać, by za rok spotkać się przy okazji II edycji Zaduszek. Kto na niej wystąpi? Legend polskiego jazzu gra jeszcze trochę - Namysłowski, Nahorny… Pożyjemy, zobaczymy!

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego