Gubiński Dom Kultury

Idź do spisu treści

Menu główne

SUPERBAND

IMPREZY

URSZULA DUDZIAK SUPERBAND
KOLĘDY NA JAZZOWO

Zaproszenie do Gubina gwiazdy formatu Urszuli Dudziak to nie taka prosta sprawa. Napięty terminarz artystki oraz członków zespołu akompaniującego, którzy też są przecież wziętymi muzykami, to odwieczne problemy, z którymi borykają się organizatorzy imprez w Polsce. Dodatkowej trudności nastręczał fakt, że pani Dudziak miała wystąpić w Gubinie z dwiema córkami - Kasią i Miką. Kasia na stałe mieszka w Nowym Jorku, a Mika jest najbardziej rozchwytywaną studyjną wokalistką młodego pokolenia. (Warto tu zaznaczyć chociażby jej nagrania z Andrzejem Smolikiem.)
Jednak 20 grudnia 2008 roku szczęśliwym zbiegiem okoliczności, dzięki dofinansowaniu Fundacji Współpracy Polsko - Niemieckiej, udało się zrealizować koncert artystki wraz z zespołem i to w niecodziennym anturażu i programie.
W ramach Polsko Niemieckiego Święta Współpracy, które odbywało się w Gubinie i w Guben w dniach 19-20 grudnia, w kościele pw. Trójcy Świętej odbył się koncert kolęd na jazzowo w wykonaniu Urszula Dudziak Superband + Kasia i Mika Urbaniak.
Dzięki przychylności księdza proboszcza Rudkiewicza, wypełnioną po brzegi katolicką świątynię przeszyły alikwoty swingujących dźwięków.
Szczególnie dobrze komponowały się z klimatem klawisze Jana Smoczyńskiego, który na delikatnej barwie Rhodesa jazzowe solówki wygrywał w barokowym stylu. Sekcja rytmiczna, choć ze względu na specyficzną akustykę kościoła, nie mogła w pełni rozwinąć skrzydeł dynamicznej palety, akcentowała najważniejsze punkty synkopowanego rytmu. A publiczność razem z nimi śpiewała kolędy m.in. "Mizerna cicha", "Przybieżeli do Betlejem", "Cicha noc" (wykonana po polsku, po niemiecku i po angielsku).
Urszula Dudziak, to przede wszystkim mistrzyni kontaktu z publicznością. I tym razem udowodniła, że jest rodowitą Gubinianką i sprawy dotyczące Gubina nie są jej obce. Wspominała dzieciństwo, które było kanwą jej fantastycznych niekiedy opowieści, które przekazywała córkom, jak były małe, kiedy mieszkali jeszcze na Manhattanie, opowiadała anegdoty "z życia gwiazd", dziękowała władzom Gubina i organizatorom za zaproszenie.
Córki Kasia i Mika zaprezentowały się także solo. W ich wykonaniu można było usłyszeć kolędy amerykańskie.
Blisko półtoragodzinny koncert minął szybko i pomimo wiecznie żywej "Papai" na bis, artyści zostawili publiczność z pozytywnym niedosytem. Ale tylko po to, by przyszłości znów się spotkać.

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego