Gubiński Dom Kultury

Idź do spisu treści

Menu główne

VADER

IMPREZY

DARK SIDE FESTIVAL 2009


14 sierpnia w gubińskim klubie Iskra odbyła się kolejna edycja Dark Side Festival. Przez blisko pięć godzin fani mocnych brzmień brali udział w muzycznej uczcie. Z pewnością nikt po zakończeniu ostatniego występu nie miał prawa czuć się zawiedziony. W końcu nie na co dzień mamy okazję gościć w naszym mieście gwiazdę światowego formatu. Ale zacznijmy od początku.
Zgodnie z planem o godzinie 17.00 bramy klubu Iskra zostały otwarte dla publiczności. Już na wstępie dało się zauważyć dużą rozpiętość wiekową przybyłych fanów, co daje podstawę do włożenia między bajki powszechnej opinii, iż z metalu się wyrasta… Cieszy również fakt, iż mimo dość wczesnej godziny rozpoczęcia festiwalu (godz.17.30) wiele osób pofatygowało się pod scenę, aby zobaczyć pierwszy występ na Dark Side Festival 2009.
Rola "otwieraczy" przypadła death metalowcom z grupy Genom. Zespół zaprezentował utwory, które niedługo trafią na ich debiutancką płytę. Takie kawałki jak "H5H1", "Virus", "A Decomposer", "Infected In Hospital" i "Killer Gen" dosadnie zdefiniowały nam pojęcie intensywnego i brutalnego grania spod znaku death/grind. Selektywne brzmienie plus doskonałe nagłośnienie sprawiło, iż rozpoczęcie tegorocznej edycji Dark Side Festival było piekielnie mocne! Po koncercie Genomu chwila przerwy technicznej i ruszamy dalej. Na scenę wchodzą członkowie kapeli Kill. Zielonogórzanie udowodnili, iż są obecnie czołowymi przedstawicielami lubuskiej sceny death metalowej. Poszczególni muzycy grupy mają za sobą wielki bagaż doświadczeń, dzięki czemu ich koncert można podsumować trzema słowami: profesjonalizm, zaangażowanie i moc. Słuchając takich kill(erów) jak: "The Ordals", "Iron Mask", "Aste of Water", "Peccatum", "Holy Inquisition", czy też "Garotte" można dojść do wniosku, że dopóki istnieją kapele pokroju Kill, o kondycję polskiego death metalu (prawdziwego i "nieskażonego" innymi udziwnionymi podgatunkami) możemy być spokojni. Swój niezwykle udany występ zakończyli coverem Cannibal Corpse "Stripped, Raped And Strangled". Radziu i spółka pokazali, iż w death metalu liczy się nie tylko szybkość i precyzja, ale również ciężkość i różnorodność tempa. W końcu nie samymi blastami metalowiec żyje. Jeżeli ktoś po tych dwóch setach pragnął odpocząć od brutalnych dźwięków "śmierć metalu", zapewne z satysfakcją przyjął występ gości z zachodniej granicy - zespołu Scram. W tym momencie przez dwa kwadranse na scenie dominował stary oldschoolowy thrash metal. Słuchając ekipy Pedda nie sposób było nie zauważyć, iż swoje inspiracje czerpią z niemieckiej sceny thrash lat 80-tych (Kreator, Destruction i Sodom). Publiczność przyjęła ich popis niezwykle entuzjastycznie, co każe nam wnioskować, iż wciąż istnieje ogromne zapotrzebowanie na tego typu muzykę. Po występie Niemców nie było czasu na chwilę wytchnienia, gdyż po raz kolejny na scenie zmieniły się muzyczne klimaty. Skoro był już grind, death i thrash, to przyszedł czas na coś mroczniejszego: black metal. A to mogło oznaczać tylko jedno: początek występu Ethelyn. Zespół zaprezentował głównie utwory pochodzące z premierowego krążka grupy "Traces Into Eternity". Usłyszeliśmy takie kawałki jak: "Thunder Striked Twice", "Cold Heaven", "Yearnings", "Platonic" oraz, na samym końcu, utwór tytułowy. Blisko 40-minutowy występ Ethelyn udowodnił wszystkim, iż - wbrew pozorom - delikatna melodia oraz brutalność w muzyce metalowej nie muszą się wykluczać. Ba! mogą iść w parze. Szczególne wrażenie na fanach wywarł growling Mystha, który posiada moc "krzykacza" zarówno death, jak i black metalowego. Ethelyn pokazał wielką klasę!
W końcu przyszedł czas na występ kapeli, na którą z niecierpliwością czekała znaczna część publiczności - Vader
! Niektórzy przed koncertem dziwili się, jakim cudem do naszego miasta udało się sprowadzić zespół tego formatu. Legenda światowego death metalu u nas? Jak widać, można… To ogromna satysfakcja, gdy na oficjalnej rozpisce trasy Before The Storm Blitz Tour 2009, obok miejscowości Kraków, Leeds, Rotterdam, czy Frankfurt, widnieje data koncertu w Gubinie. Wszyscy liczyli na to, iż załoga Petera pokaże klasę i zagra dla swoich licznych fanów niezapomniany koncert. Tuż po godzinie 21.00 po krótkim intro, na scenę wyszli Oni. Zagrali klasyczny utwór z płyty "De Profundis" - "Sothis". W tym momencie zaczęło się istne szaleństwo fanów pod sceną, które trwało już do samego końca festiwalu. Setlista była dość różnorodna. Wielbiciele mogli usłyszeć takie kawałki jak:. "The Crucified Ones" i "Testimony" (ukłon dla starszych fanów, którzy pamiętają czasy krążka "The Ultimate Incantation"), "Silent Empire", "Black To the Blind", "Epitaph", "Wings", "Carnal" oraz "This Is The War". Potęga brzmienia na każdym musiała robić wrażenie. Nie zabrakło także utworów z ostatniej płyty, np. "Shadowfear" i "As Heavens Collie…". Podczas 50-minutowego występu zespół przedstawił przekrój swojej dotychczasowej dyskografii, prezentując utwory z prawie każdej długogrającej płyty (zabrakło jedynie przedstawiciela z "The Beast"). Koncert był fantastyczny, a kto na niego nie dotarł, niech żałuje. Vader wciąż jest klasą dla samego siebie. Mimo ponad 25 lat na scenie, u Petera i jego kolegów nadal widać ogromną energię i entuzjazm. Jedyne, na co mogliśmy narzekać, to zbyt krótki czas trwania występu, ale takie są nieubłagane prawa festiwalowe… Po zakończeniu koncertu i krótkim odpoczynku wszyscy członkowie zespołu zjawili się obok sceny, gdzie oczekiwało na nich wielu fanów. Nikomu nie odmówili krótkiej rozmowy, zrobienia zdjęcia, bądź wymienienia uwag na temat imprezy. Pełen szacunek i klasa… Występ Vadera w Gubinie mógł przekonać wszystkich niedowiarków, iż rewolucja personalna zespołu z 2008 roku nie wpłynęła negatywnie na jego jakość artystyczną. Mało tego, wielu podzielało pogląd, że obecny skład prezentuje się na żywo rewelacyjnie! To, co wyczyniał za bębnami Paweł "Paul" Jaroszewicz wzbudzało zachwyt. Natomiast nowy gitarzysta zespołu Wacław "Vogg" Kiełtyka (dawniej Decapitated) w pełni potwierdził opinie jednego z najlepszych metalowych gitarzystów młodego pokolenia. Jeżeli dodamy do tego pełne zaangażowanie i profesjonalizm nowego basisty zespołu Reyasha, to wychodzi na to, iż obecny skład Vadera przyniesie fanom zespołu jeszcze wiele radości i niezapomnianych wrażeń. Tak jak, miejmy nadzieję, kolejne edycje Dark Side Festival.
Podsumowując, Dark Side Festival 2009 dostarczył fanom ciężkich brzmień wielu pozytywnych przeżyć i emocji. Była to z pewnością jedna z najlepszych edycji tego festiwalu. Należy także wspomnieć o świetnej atmosferze panującej pod sceną. Obyło się bowiem bez nieprzyjemnych ekscesów. A i tak przecież najważniejsza w tym wszystkim była muzyka. Do zobaczenia za rok!



Andrzej Matłacki




O pełnym sukcesie imprezy zadecydowało zaangażowanie wielu osób, których pomoc okazała się bezcenna. Szczególne podziękowania należą się: Głównemu sponsorowi, firmie MILBUD, Góralowi, grupie młodzieżowej z Otwarte, zespołowi redakcyjnemu "Wiadomości Gubińskich", pracownikom GDK, oraz właścicielom i personelowi klubu Iskra. Serdeczne dzięki.

zdjęcia: Marcin Zajączkowski


Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego